cd.Wilk
Po obowiazkowej odprawie,przypomnieniu zasad bezpieczeñstwa,na prostym dukcie,przy dobrej widoczno¶ci jeden z uczestników mjr D.oddaje strza³ po linii do sadz±cychprzed nagank± sarn.Sarny wynosz± siê zmiotu ca³e i zdrowe,ale pada ugodzony brenek± ,pod praw± pachê kol.Wilk.Breneka przechodzi przez ca³± klatkê piersiow± ocieraj±c siê o worek osierdziowy,aby straciwsy impet utkwiæ pom iêdzy swetrem a "panterk±".Tylko nadzwyczajnej przytomno¶ci umys³u i b³yskawicznych decyzjach kol.pp³k Miko³ajka,rannego przewieziono do najbli¿sego szpitala a powiadomiony w miêdzy czasie Komendant 109 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Szczecinie,przysy³a zespó³ operacyjny który ratuje od ¶mierci tego wspania³ego cz³owieka.- S±dy wymierzy³y sprawcy odpowiednie kary.Zdzisek poluje do dzi¶, ale w kole na polowaniu zbiorowym nie strzela siê ju¿ do kóz, a z szacunku do Wilka nie wspomin siê o tym strasznym wypadku w jego obecno¶ci.To nazby bolesnne.Dzisiaj po 38 latach od tego wypadku, na kominku u Zdziska,po¶ród wielu pami±tek z polowañ stoi- ku przestrodze-oprawna w srebro breneka a owa kapliczka ¶w.Huberta w Waniorowie jest jakby Votum dla naszego patrona za uratowanie ¿ycia Wilkowi.
Wydrukuj
REKLAMA